Ostatnio wpadłam na genialny pomysł. Mianowicie, ponieważ mi się znudziły moje strasznie kręcone włosy postanowiłam, że je sobie dla odmiany wyprostuję. Moja kumpela – Olka stwierdziła, że to całkiem nie głupie, bo wreszcie nie będę musiała ich pół godziny rozczesywać. Kiedy poszłyśmy do fryzjerki trochę się wkurzyłam, na prostowanie musiałabym wydać fortunę (przynajmniej jak dla mnie), wtedy Olka powiedziała, że lepiej zrobię jak kupię prostownicę do włosów. W sumie kiedy porównałam ceny okazało się, że nie wychodzi to tak drogo, tym bardziej, że przecież będzie służyła dłużej niż jeden raz. Olka upewniła mnie w mojej decyzji i kupiłam. Gdy dotarłyśmy do mieszkania od razu wzięłam się za prostowanie. Olka powiedziała, żebym, najpierw przeczytała całą to ulotkę i instrukcję, jednak ja uważałam, że jestem na tyle inteligentna, że spokojnie dam radę z jakąś prostownicą bez czytania głupich ulotek. Jak się okazało po niedługim czasie nie był to dobry pomysł. Robiłam to stanowczo za długo, a po tym „zabiegu” moje włosy wyglądały tragicznie. Niestety musiałam je obciąć na krótko. Po wszystkim Olka się śmiała, że mimo wszystko prostownica pomogła w moich problemach z rozczesywaniem włosów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Hej! Bardzo spodobał mi się Twój blog, na 100% będę częściej wpadał! :) Przy okazji, popatrz na tę stronkę : www.przedluzaniewlosow.com - znalazłem dopiero co w sieci; są na niej ciekawe porady na temat przedłużania włosów, i włosów ogólnie - jeśli masz jakiś problem, to powinnaś zajrzeć :)
OdpowiedzUsuń